Piłka ręczna | Kocham Ręczną – PGNiG

Anna Wysokińska: Czeka nas ciężki bój o ćwierćfinał

– Wierzę w to, że będziemy świetnie przygotowane do tego meczu i podejmiemy walkę. To są mistrzostwa świata i każdy marzy o jak najlepszym rezultacie – mówi przed spotkaniem z Węgierkami bramkarka reprezentacji Polski oraz zawodniczka tureckiego zespołu  Ankara Yenimahalle BSK, Anna Wysokińska.

Czy w myślach rozpamiętujecie gdzieś jeszcze piątkową porażkę z Holenderkami, czy myślicie tylko o ćwierćfinałowym starciu z Węgierkami?

Oczywiście jesteśmy już tylko skupione na spotkaniu z Madziarkami. W tej chwili jest to dla nas najważniejszy mecz na tym turnieju. Nie ma najmniejszego sensu wracanie do źle rozegranego starcia z zespołem z Holandii. Tak naprawdę to nic nie wniesie do naszej gry. Miałyśmy dwa dni przerwy, które mam nadzieję spożytkowałyśmy na oczyszczenie głowy i jak najlepsze przygotowanie się do spotkania z Węgierkami.

Wracając na chwilę jeszcze do spotkań w Naestved Arena. Jak ocenisz występ polskiej reprezentacji w fazie grupowej tego turnieju?

Nie będzie niczym nowym i odkrywczym jeżeli powiem, ze nie prezentujemy najładniejszej piłki ręcznej turnieju. Całe szczęście mistrzostwa świata to impreza, gdzie punkty dostaje się za zwycięstwo, a nie wrażenia artystyczne. Zawsze można zrobić coś lepiej, mocniej i bardziej precyzyjnie. Jednak na tym etapie najważniejszy jest kolejny mecz. Z każdego spotkania staramy się wyciągnąć wnioski. Natomiast zbyt długie rozmyślanie o porażkach nic nie daje. Skończyłyśmy rozgrywki grupowe na trzecim miejscu i w poniedziałek staniemy na przeciwko Węgierek.

Na pewno o zwycięstwo nie będzie łatwo, bo Madziarki to utytułowany rywal. Jak należy zagrać z zespołem z Węgier, aby po ostatnim gwizdku cieszyć się ze zwycięstwa?

Odpowiedź jest banalna: wystarczy rzucić jedną bramkę więcej niż przeciwniczki. Jednak tak na poważnie obejrzałyśmy analizę video przygotowaną przez Paulinę Adamską, która jest za to odpowiedzialna w naszym sztabie. Jej praca jest nieoceniona, godzinami zbiera, a następnie przygotowuje dla nas te materiały. Poza tym Madziarek nie trzeba nikomu przedstawiać. Anita Görbicz, Zsuzsanna Tomori, Anikó Kovacsics czy Piroska Szamoránsky to zawodniczki, które są znane wszystkim kibicom piłki ręcznej. Jedno jest pewne: czeka nas ciężki bój o ćwierćfinał.

Poniedziałkowe rywalki na pewno powinny przyłożyć się rzutów karnych, bo Ty je bronisz znakomicie? Czy masz jakaś specjalną receptę na powstrzymanie zawodniczek z linii siedmiu metrów?

Dziękuje za dobre słowo. Zdecydowanie wolę bronić sytuację sam na sam, a rzuty karne do takich właśnie należą. Oczywiście oglądamy video, analizujemy rzuty, ćwiczymy ten element na treningach, jednak końcowy efekt to przygotowanie plus szczęście, które często decyduje czy wykonam odpowiedni ruch do piłki czy też będzie on na odpowiedniej wysokości.

Dwa lata temu mało kto wam dawał szanse na pokonanie w 1/8 zespołu z Rumunii, jednak dokonałyście tego. Czy tym razem może być podobny scenariusz?

Nikt w nas nie wierzył na turnieju w Serbii. Teraz też raczej nie jesteśmy stawiane w roli faworytek i nie zamierzam składać żadnych deklaracji. Wierzę w to, że będziemy świetnie przygotowane do tego meczu i podejmiemy walkę. To są mistrzostwa świata i każdy marzy o jak najlepszym rezultacie.

Na chwilę ucieknijmy myślami z zimnej Skandynawii do Turcji. Jak Ci się mieszka w Ankarze?

Dziękuje, wszystko jest OK. To stolica Turcji, która przypomina wiele europejskich miast takich jak Paryż, Madryt czy Berlin. Jestem szczęśliwa, że zarówno ja jak i mój mąż (Michał) możemy tutaj trenować i grać w piłkę ręczną. Dodatkowo poznaliśmy tutaj wiele sympatycznych ludzi. Nasze początkowe obawy związane z tym miejscem szybko minęły.

Czy w czasach terroryzmu, nie boisz się żyć w muzułmańskim państwie?

Muszę szczerze przyznać, że gdybym nie oglądała telewizji czy nie czytała wiadomości nie wiedziałabym o wielu sprawach, chociażby o starciach na granicy turecko-syryjskiej. Połowa zawodniczek z mojej drużyny to Muzułmanki. I co z tego? To wartościowe, pewne siebie, świadome oraz wykształcone kobiety. Są zawsze uśmiechnięte i skłonne do pomocy. Pomimo różnicy kulturowej nie mamy problemów, aby porozmawiać. Naprawdę Ankara to bardzo przyjazne i otwarte miasto.

W wielu wypowiedziach podkreślasz, że zaskoczył Cię poziom ligi tureckiej. Czy mogłabyś ją porównać do PGNiG Superligi kobiet?

Nie lubię porównań. Każda liga jest inna, ma swoja specyfikę. W Turcji gra bardzo dużo zagranicznych piłkarek, wiele z nich to reprezentantki swoich krajów. Pięć zespołów walczy o zwycięstwo, natomiast w całych rozgrywkach bierze udział 12 ekip. Moja drużyna po pierwszej rundzie jest liderem, jednak do tej pory straciła już trzy punkty. Poza rywalizacją o tytuł mistrza w Turcji gra się również o superpuchar i puchar kraju.

W tym roku zamiast podczas Bożego Narodzenia, będziesz grała w tureckim pucharze? Czy to pierwsze święta poza rodzinnym domem?

Często nie ma mnie w domu na święta. Jednak do tej pory brakowało mnie tylko na Wielkanoc. W tym roku pierwszy raz nie będzie mnie przy wigilijnym stole. Oczywiście będzie mi tego bardzo brakować – tworzymy bardzo zgrana rodzinę, niestety turecka federacja wyznaczyła daty 23-25.12 na rozegranie eliminacji do pucharu Turcji. Na pewno wielkim pocieszeniem jest to, ze mój mąż zostanie ze mną ponieważ jego drużyna też rozgrywa mecze w okresie świątecznym. Oczywiście spróbujemy z dziewczynami zorganizować międzynarodowe święta. Nic na nie poradzę na to, że opuszczę Boże Narodzenie, taka praca.

Like this Article? Share it!