Piłka ręczna | Kocham Ręczną – PGNiG

Joanna Gadzina: Zawsze mogę liczyć na wsparcie starszych koleżanek

– Cieszę się z tych minut, które spędziłam na parkiecie. Jestem przekonana, że ta szansa od trenera Kima Rasmussena zaprocentuje w przyszłości moją lepszą grą – mówi o swoim dotychczasowym występie na duńskim turnieju skrzydłowa reprezentacji Polski, występująca na co dzień w SPR Pogoń Handball Szczecin Joanna Gadzina.  

Po takich emocjach, jakie towarzyszyły Wam w poniedziałkowy wieczór, pewnie ciężko było zasnąć. Noc minęła spokojnie?

Przez długi czas nie docierało do mnie, że udało się pokonać węgierską drużynę i awansować do ćwierćfinału duńskiego turnieju. Na pewno nie ułatwiało mi to snu. Jednak jeśli ceną za wygrane spotkania i naszą radość po końcowym gwizdku na tej imprezie maj być zmęczenie z powodu niewyspania to mogę zarwać jeszcze kilka nocy.

Z perspektywy tych kilkunastu godzin, które minęły, co według Ciebie było kluczem do zwycięstwa z reprezentacją Węgier?

Myślę, że bardzo dobra i skuteczna gra w obronie przesądziła o naszym końcowym sukcesie. Świetnie współpracowałyśmy w tym elemencie. Nie pozwoliłyśmy Madziarkom na rzuty z linii dziewiątego metra poprzez zaciśnięcie środka defensywy. To miało decydujący wpływ na ostateczny rezultat.

Utarłyście trochę nosa tym, którzy już wieszali na was przysłowiowe psy po fazie grupowej. Czy jest delikatną satysfakcja z tego?             

Po naszych niezbyt udanych meczach grupowych wiele osób w Polsce i nie tylko spisywało nas na straty przed tym meczem. Jednak my, jak to mawiają wróciłyśmy z dalekiej podróży. Pokazałyśmy, że potrafimy grać w piłkę ręczną na wysokim poziomie i walczyć do ostatnich sekund.

Na świętowanie zwycięstwa nie miałyście zbyt dużo czasu, bo w środę czeka was walka o półfinał z Rosją. Co Twoim zdaniem zadecyduje o końcowym wyniku w tym meczu?

To będzie na pewno ciężki mecz. Drużyna Rosyjska znakomicie gra na tych mistrzostwach. Jak do tej pory jako jedyna jeszcze nie poniosła porażki w Danii. Świetnie prezentuje się w każdym elemencie gry i traci mało bramek. Nasza drużyna na pewno nie jest faworytem w tym starciu, ale zrobimy wszystko, aby po ostatnim gwizdku unieść ręce w geście triumfu. Kluczem do tego, podobnie jak w poniedziałkowym meczu będzie obrona.

W mediach społecznościowych zamieściłaś cytat: „Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia” Czy Ty je spełniasz w Danii?                                                                                              

Na pewno moje ukryte cele urzeczywistniają się. Sam wyjazd na mistrzostwa świata jest dla mnie osiągnięciem celu, o którym jeszcze niedawno nie śniłam. Każdy sportowiec od małego marzy o tym, aby grać w Reprezentacji Polski, a co dopiero pojechać na mistrzostwa świata. To nie koniec listy życzeń. Za kilka dni będziemy mogli porozmawiać czy spełniło się kolejne.

Do pełni szczęścia brakuje tylko bramek, które na pewno podbudowałyby Twoją pewność ataku.                                               

Tak to prawda, ale cieszę się z tych minut, które spędziłam na parkiecie. Jestem przekonana, że ta szansa od trenera Kima Rasmussena zaprocentuje w przyszłości moją lepszą grą. Jeśli chodzi o dorobek bramkowy to mam nadzieje i wierze w to, że w końcu uda mi się przełamać i wpisać na listę strzelczyń po raz pierwszy na tym turnieju.

To Twój debiut na takiej imprezie w karierze. Jak przyjęły Cię koleżanki i jak ocenisz klimat panujący w kadrze?                         

Atmosfera w drużynie jest znakomita. Nie ma podziału na starsze czy młodsze zawodniczki. Zawsze mogę liczyć na wsparcie i dobrą radę od bardziej doświadczonych koleżanek. Jeśli nam coś nie idzie to podniosą na duchu i zmobilizują do jeszcze lepszej gry. Mają do nas zaufanie.

Czy jako „nowa” masz jakieś „specjalne” zadania w zespole?              

Na całe szczęście nie ma takich rytuałów w zespole. Poza tym nie jestem najmłodsza. Zawsze jest jeszcze Monika (Kobylińska)

Trochę narzekałyście na warunki w Naestved. Czy Herning lepiej się prezentuje pod tym względem?

Tak tutaj, gdzie się przeniosłyśmy jest zdecydowanie korzystniej. W końcu mamy normalny hotel i przede wszystkim bardzo dobre jedzenie. Przed spotkaniem z Węgierkami śmiałyśmy się, że chcemy zostać tutaj cały tydzień więc musimy wygrać. Udało się to zrealizować.

Czy bliscy Joanny Gadziny dostaną pod choinkę prezenty z Danii?

Myślę, że o to będzie bardzo ciężko, ponieważ zwyczajnie nie mamy czasu, aby wybrać się na zakupy. Jednak jak uda mi się wrócić ze Skandynawii z medalem to nikt nie będzie narzekał na brak świątecznych upominków.

Like this Article? Share it!