Piłka ręczna | Kocham Ręczną – PGNiG

Polska 29 : 19 Ukraina – jutro zagramy z Czechami w finale Christmas Cup!

Podczas pierwszego dnia Christmas Cup reprezentacja Polski wygrała 29:19 z zespołem Ukrainy. Podopieczni Michaela Bieglera zmierzą się w finale wrocławskiego turnieju z drużyną Czech, która pokonała Iran 38:32.

W meczu otwierającym tegoroczną edycję Christmas Cup, który rozgrywany jest we wrocławskiej Hali Stulecia ekipa Czech wygrała  38:32 (21:14) z irańskim zespołem. Na początku spotkania obie drużyny zapisały na swoim koncie proste, techniczne błędy. Kibice zgromadzeni w stolicy Dolnego Śląska pierwszą bramkę zobaczyli dopiero po blisko 300 sekundach. Na listę strzelców wpisał się Ondrej Zdrahala. Rozgrywający niemieckiego ASV Hamm-Westfalen z dziesięcioma trafieniami był najskuteczniejszym zawodnikiem na parkiecie.

Pierwsze prowadzenie (3:2), nasi południowi sąsiedzi uzyskali już w 7. minucie. Jak się później okazało nie oddali go do końca spotkania. Po dwudziestu minutach gry reprezentacja Czech prowadziła już 14:8. Spora zasługa w tym Leosa Petrovsky’ego. Mierzący ponad dwa metry obrotowy zamieniał niemal wszystkie podania od swoich kolegów na bramki. Siedmiobramkowa przewaga podopiecznych Jana Filipa utrzymała się do przerwy. Oba zespoły do szatni schodziły przy stanie 21:14.

Po przerwie ambitnie walcząca drużyna Iranu próbowała zniwelować straty. Udało się je zmniejszyć do trzech oczek, jednak to było wszystko, na co było tego dnia stać azjatycki zespół. Ostatecznie Czesi zwyciężyli 38:32 i tym samym zapewnili sobie grę w finale Christmas Cup 2015.

W drugim spotkaniu reprezentacja Polski nie dała najmniejszych szans Ukrainie, zwyciężając 29:19. Mecz wyrównany był tylko przez pierwsze 20 minut, kiedy to po bramce Michała Daszka Biało-czerwoni wyszli na prowadzenie 11:9. Od tego momentu na parkiecie dominowali podopieczni Micheala Bieglera. Do przerwy ich przewaga wynosiła pięć trafień (15:10). Spora zasługa w tym dobrze spisującego się między bramkami Sławomira Szmala oraz doskonałej defensywy gospodarzy turnieju.

Początek drugiej połowy to popis umiejętności Piotra Wyszomirskiego, który w przerwie zmienił popularnego „Kasę”. Golkiper węgierskiego Pick Szeged dał się dopiero pokonać po blisko kwadransie drugiej połowy. Polacy prowadzili już wtedy 23:11 i było pewne, że to oni zmierzą się w jutrzejszym finale wrocławskich zawodów z reprezentacją Czech.

Like this Article? Share it!