Piłka ręczna | Kocham Ręczną – PGNiG

Liga Mistrzów MVM Veszprém 27:25 Orlen Wisła Płock

Veszprém Arena była miejscem ostatniej potyczki fazy grupowej dla Orlen Wisły Płock. Nafciarze zagrali bez kompleksów ale do pełni szczęścia zabrakło tylko wygranej na terenie rywala.

Ekipa Manolo Cadenasa rozpoczęła te zawody od stanowczej obrony a to owocowało serią kontrataków. W tych doskonale czuł się Michał Daszek i wynik 2:4 w 5. minucie meczu mógł napawać optymizmem. Jednak wraz z kolejnymi minutami gospodarze znajdowali coraz więcej luk w defensywie Nafciarzy. Szczególnie we znaki Wicharemu dali się Gasper Marguča i Máté Lékaia.

Skończyła się też seria Daszka, który w 20 minucie stając oko w oko z Mirko Aliloviciem tym razem musiał uznać wyższość golkipera miejscowych. Kary Zbigniewa Kwiatkowskiego i Valentina Ghioei były niczym wyciągnięta pomocna dłoń do zespołu MVM Veszprém. Ci cztery minuty gry w przewadze zamienili na 4 bramki. W 27. minucie tablica wyników wskazywała już 16:11. Przed przerwą goście za sprawą dobrze dysponowanego tego dnia Daszka podreperowali swój stan posiadania i na przerwę zeszli przy stanie 16:13.

Zmiana stron przyniosła piękny pościg Wisły. Odrabianie strat w wykonaniu de Toledo i Racotei, którego niedawno okrzyknięto „rumuńskim diamentem” sprawiły, że oba zespoły dzieliła w pewnym momencie już tylko 1 bramka bramka. W 45. minucie na prowadzenie wyszli 21:19 podopieczni Xaviera Sabate. Szyki próbował im jeszcze pokrzyżować szkoleniowiec Nafciarzy i wykazał się w elemencie defensywy nie lada nosem – wysoka obrona doprowadziła ponownie do zbliżenia wyniku na 26:25.

Kolejne pół minuty, poprzedzone czasem gospodarzy, było szczęśliwsze dla ekipy węgierskiej. Laszlo Nagy wypatrzył na kole Ivancsika a po faulu na nim podyktowany został rzut karny. Na bramkę zamienił go Momir Ilić i była to ostatnia bramka tego wieczoru w Veszprém Arena. Wisła Płock rozgrywki grupowe zakończyła na szóstej pozycji i awansowała tym samym to dalszej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów.

Like this Article? Share it!