Piłka ręczna | Kocham Ręczną – PGNiG

Liga Mistrzów. VIVE Tauron Kielce 27:26 Mol-Pick Szeged

Ach co to był za mecz! I choć wydawałoby się, że do takich końcówek nasi kibice szczypiorniaka zdążyli już przywyknąć to adrenaliny nigdy dosyć. Niemal przez cały mecz prowadzili goście z Węgier, ale zespół z Kielc ostatecznie wykazał się ogromną determinacją i odwrócił losy spotkania.

Zmagania w ramach ostatniego akordu potyczek grupowych Ligi Mistrzów drużyna Vive Tauron Kielce rozpoczęła nie najlepiej. Po niespełna 10 minutach podopieczni Talanta Dujszebajewa przegrywali 2:5. Wystarczył jednak czas i wprowadzenie do gry reprezentacyjnego tercetu – Jurkiewicz, Jurecki i Lijewski aby doskoczyć do rywala na remis 6:6.

Żółto-niebiescy szybko musieli jednak wrócić do obron przed solidnym naporem gości. O determinacji zawodników Juana Carlosa Pastora najlepiej świadczy fakt, że na przerwę obie ekipy zeszły z parkietu przy ponownym prowadzeniu przyjezdnych i to w całkiem okazałych rozmiarach, bo 12:16.

Zmiana stron i potencjalna „suszarka” trenera na kielczan podziałała mobilizująco. W 39 minucie przewaga MOL-Pick Szeged wynosiła już tylko dwa gole – 17:19. Od tego momentu rozpoczęła się typowa wymiana ciosów w ofensywie. Na siedem minut przed końcem „żółto-biało-niebiescy” zmniejszyli stratę do gości tylko do jednego gola.

Momentem przełomowym ostatniej fazy meczu była indywidualna akcja Michała Jureckiego, która dała naszemu zespołowi rzut karny, a przy okazji zawodnik MOL-Pick Szeged usłyszał „wyrok” dwóch minut kary. Swoją cegiełkę dołożył też niezawodny Sławek Szmal. Apogeum tego zrywu Vive miało miejsce w dramatycznych okolicznościach. Węgierska ekipa wycofała bramkarza aby wpuścić na parkiet jednego zawodnika więcej. Wówczas sprytem błysnęli kielczanie przejmując piłkę, Krzysztof Lijewski ofiarnym podaniem dostarczył piłkę do Tobiasa Reichmana a ten pewnie zapakował ją do bramki.

Wybuch radości w Hali Legionów był najlepszym ukoronowaniem występu gospodarzy. Warto podkreślić, że w fazie grupowej Ligi Mistrzów nasza drużyna nie doznała porażki na własnym parkiecie.

Like this Article? Share it!