Piłka ręczna | Kocham Ręczną – PGNiG

Liga Mistrzów EHF. VIVE Tauron Kielce 29:28 SG Flensburg-Handewitt

Punkt na miarę awansu! Tylko tyle i aż tyle dzieliło ekipę z Kielc od upragnionego sukcesu z niemieckimi rywalami. Ten plan minimum/maksimum został jednak wykonany i Vive we własnej hali świętowało awans do ostatecznej rozgrywki w Lidze Mistrzów EHF.

Bilet na turniej finałowy w Kolonii łatwo podopiecznym Tałanta Duszenbajewa lekko nie przyszedł. W Hali Legionów walka od pierwszych minut toczyła się o każdy rzut. Dzięki dobrej postawie Denisa Buntića a także Michała Jureckiego oraz Krzysztofa Lijewskiego gospodarze przetrwali gorsze chwile w pierwszej odsłonie meczu i ani na moment nie stracili kontaktu z rywalami. Z kolei miejscowym we znaki dawał się Mattias Andersson, który po kwadransie miał już na koncie dwa obronione rzuty karne. Ostatecznie na przerwę z minimalnym prowadzeniem 14:13 zeszło Vive.

Cała druga odsłona meczu zeszła w cień przy wydarzeniach ostatnich minut. Kiedy wydawało się, że po bramce „Dzidziusia” i karze dla Henrika Tofta Hansena, który uderzył w twarz Urosa Zormana, wygrana gospodarzy jest blisko – przyszedł moment lekkiego zawahania. Niewykorzystany rzut karny nie przypieczętował awansu a o czas poprosił szkoleniowiec gości. Vranjes na tyle mądrze poinstruował swoich zawodników, że ci na minutę przed końcem zdołali doprowadzić do remisu. „Na kłopoty Lijewski” – to hasło doskonale znane w Hali Legionów.

Sprawdziło się po raz kolejny, bo to właśnie popularny „Lijek” sprytnym rzutem ustalił wynik spotkania i utonął w rękach kolegów wraz z ostatnią syreną.

Like this Article? Share it!